...szkoła powinna być strażnikiem i gwarantem neutralności światopoglądowej i wyznaniowej; zadaniem szkoły jest uczyć i kształcić, a nie umacniać wiarę i formować - od tego są duchowni; w szkole nie powinno być miejsca dla nauki praktyk Buddy, Jezusa, Śiwy, Kryszny, Mahometa, Abrahama i innych bóstw, chyba że w kontekście dyskusji o religioznawstwie, filozofii albo etyce. W szkole nie powinny odbywać się żadne uroczystości religijne, obrzędy, rytuały - ich miejsce jest w świątyniach... (Anonimowy Czytelnik)

czwartek, 11 października 2012

KONKURS: Co zrobić z dzieckiem podczas Pierwszej Komunii?

Wszyscy niekatoliccy rodzice z niepokojem patrzą na czas Pierwszej Komunii w szkole. Oprócz rewii mody w tym czasie jest festiwal bardzo drogich prezentów. To tym właśnie najbardziej imponują sobie nawzajem uczniowie. Nauczyciele często dodatkowo nagradzają za wiarę, wręczając "stosowne" życzenia dzieciom katolickich rodziców. Zamiast się chować po kątach i zwalniać dziecko ze szkoły zróbmy coś innego.

Ogłaszam więc konkurs na najbardziej pomysłową, dostosowaną do wieku (8lat)  i jeszcze bardziej atrakcyjną, konkurencyjną dla komunii katolickiej, świecką uroczystość rodzinną.

Oto jedna z propozycji, zamiast chrztu lub zamiast komunii: http://www.ceremoniehumanistyczne.pl/dedykacja.html

środa, 10 października 2012

List od czytelniczki.

Wielu rodziców posyła swoje pociechy na religię, po to, by ułatwić im zaliczenie kolejnego sakramentu niezbędnego do ślubu kościelnego. Oto jak wyglądały przygotowania do sakramentu bierzmowania, opisane przez czytelniczkę bloga stop-dyskryminacji:


Na moich przygotowaniach do bierzmowania (które trwały prawie trzy lata!!!!) animatorzy zrobili wg. mnie okropną i traumatyczną scenkę. W jedną sobotę w miesiącu musieliśmy przez 3 godziny siedzieć w kościele, śpiewać, modlić się itp. W pewną sobotę animatorzy kazali nam wyjść z kościoła. Zapraszali nas z powrotem pojedynczo wejściem od zakrystii. W środku, w niewielkim pomieszczeniu było ciemno i paliły się świece. Trzech animatorów było ubranych w czarne szaty (coś jakby długie suknie) z 
czarnymi kapturami spod których nie było widać twarzy (jak jakaś sekta!). W tle leciała jakaś tam wyjąca panna. Na środku stała na wpół otwarta trumna. Kazali podejść do trumny i mówili "spójrz na truposzkę". A w trumnie było położone lustro i zobaczyłam w nim swoje odbicie... W życiu nie spotkało mnie nic bardziej traumatycznego od tego! Nie mam zielonego pojęcia czemu ten kretyński teatrzyk miał miejsce i czemu miało to służyć, ale było to straszne! Żałuję, że wcześniej nie wiedziałam komu 
mogę o tym powiedzieć, żeby coś z tym zrobił... Wolałabym, aby nigdy więcej czegoś takiego ludziom nie serwowali... To było chore.

Państwo wydaje pieniądze na dziecko w zależności od światopoglądu rodziców.


Państwo polskie wydaje więcej na dzieci katolickich rodziców. Jest to równowartość 2-ch lekcji tygodniowo. Możliwość wyboru w to miejsce etyki jest pozorna, ponieważ:

1. w praktyce te lekcje są nieosiągalne z powodów organizacyjnych (np. etyka jest ale tylko czasie innych obowiązkowych lekcji),
2. w ogóle szkoła nie zatrudnia nauczyciela etyki,
3. etyka jest prowadzona przez katechetę,
4. etyka jest najwyżej raz w tygodniu.

Wyobraźmy sobie, że ktoś funduje nam 2 lekcje tygodniowo przez okres 12 lat szkoły i 4 lata przedszkola, np. języka chińskiego, matematyki lub gry na instrumencie. Robi to wrażenie? Czy to przypadkiem nie jest dyskryminacja?

piątek, 5 października 2012

Chodzić czy nie chodzić na religię?

Po uświadomieniu sobie dekalogu upokorzeń i przykrości, na jakie może być narażone nasze dziecko, zastanówmy się co będzie się działo,  gdy posłuchamy głosów: "Poślij je na religię, co ci szkodzi?" Przy tym samym założeniu, że rodzice są: ateistami, agnostykami, wyznają inne wiary, są niepraktykującymi katolikami.
Podczas religii większość dzieci  z innych niż "wzorowa" katolicka rodzina jest narażona na:

1. strach przed zdekonspirowaniem, że nie chodzą do kościoła (na każdej religii taka informacja może być egzekwowana);
2. dylemat, co wpisać na pierwszej stronie w ćwiczeniach, w miejscu "data chrztu",
3. rozterki, jak ukryć, że rodzice nie przyjmują księdza po kolędzie.

W ten sposób kształtuje się postawę kombinatorstwa, (żeby się nie wydało, może inny kościół, byłem chory, może nie zapyta itd - znowu stres przed innymi, przed narażeniem na śmieszność, a przecież to nie dzieci są "winne" światopoglądu rodziców.
4. poczucie ogromnego dysonansu między tym, co mówi katecheta, a tym co mówi się w domu i na innych lekcjach (dwa sprzeczne światy), z czasem uodpornienie się na te sprzeczności;
5. dla młodszego dziecka nauczyciel jest ogromnym autorytetem, często większym niż rodzice, jeśli on zasugeruje choćby, że niereligijni koledzy nie zasługują na szczęście, to nasza pociecha będzie kolegów gnębić ze zdwojoną siłą.
5. zamknięcie się na inne poglądy, przyjmowanie "na wiarę", posługiwanie się utartymi frazesami bez samodzielnego myślenia, np. "Papież jest moim autorytetem, bo kocha dzieci i pokój."
6. ustawianie się po stronie silniejszego, nietolerancja, dyskryminacja, przemoc.


Efektem długofalowej indoktrynacji jest na przykład postawa dzieci gimnazjalnych (pochodzących z różnych szkół) na pierwszej lekcji religii, o której pisałam w jednym z postów: kpiły z innych dzieci, które oglądają "kłamliwe filmy" o powstaniu Ziemi. Były oburzone, że w ogóle ktoś emituje takie "bzdury". Ksiądz nawet nie musiał wiele mówić, wystarczyło je naprowadzić na "odpowiedni" tor. Rośnie nowe pokolenie.
Ponawiam pytanie: Chodzić czy nie chodzić, Moja córka ma oba te doświadczenia za sobą i nie ma żadnych wątpliwości. "Mamo, wolę siedzieć na zimnym korytarzu, mieć niższą średnią(!) niż stresować się na religii." Ale czasem skarży się na niesprawiedliwość.

*Na podstawie danych z GUS (stan na 2014) o liczbie ochrzczonych oraz kościelnych wskaźników ISKK, dotyczących liczby osób uczęszczających do kościoła można wyliczyć, że zaledwie 27,8% uczęszcza do kościoła a więc sprawa dotyczy 72,2%. Należy od tego odjąć te dzieci, które z religii już zrezygnowały.

czwartek, 4 października 2012

Paleta tortur z jaką spotykają się dzieci, które nie chodzą na religię.

Oto najróżniejsze, i wcale nierzadkie, formy dyskryminacji religijnej w szkole publicznej, na które narażone są dzieci niekatolickich rodziców, którzy nie chcą wysyłać swoich pociech na lekcje religii:

1. Msza święta w środku uroczystości szkolnych.
2. Wszelkie utrudnienia organizacyjne,
w tym:
- wymaganie oświadczeń od niezainteresowanych,
 - wymaganie uzasadnień swojej decyzji.
3. Wypytywanie dziecka o światopogląd rodziców.
3. Przymuszanie do uczestniczenia w lekcji religii.
4. Dyskredytowanie dzieci nieuczestniczących w religii w oczach pozostałych  (podpuszczanie do zadawania zaczepnych pytań, kompromitowania, poniżania, ośmieszania, np. "niektórzy są po ciemnej stronie").
5. Niefrasobliwość dyrekcji a także kuratorium, w sprawie zagospodarowania czasu podczas religii (jeśli już musi być w środku zajęć):
- brak opieki (w szczególności w szkołach podstawowych);
- brak możliwości przebywania na innych lekcjach/ kołach zainteresowań;
- brak możliwości uczestniczenia w lekcji etyki (mimo pisemnego wyrażenia  takiej woli),
- marnowanie czasu.
6. Gazetki i przedstawienia szkolne i wszelkie inne działania podważające moralność osób niereligijnych.
7. Wyjścia klasowe, np. do muzeum przeznaczone tylko dla wierzących (w czasie lekcji).
8. Przekazywanie ważnych informacji dotyczących wszystkich dzieci na ostatniej lekcji religii (np. sprawdzian z całego roku na drugi dzień, strój galowy, pieniądze na wyjście do kina itp.)
9. Konkursy szkolne w których oceniają katecheci.
10. Katecheci uczący również innych przedmiotów, np. etyka, wychowanie do życia w rodzinie.

A słyszałam, że zagraża nam ateizacja szkół.

środa, 3 października 2012

Czarna lista szkół i przedszkoli w Polsce.

Mija już wiele miesięcy od kiedy wysłałam do Pan Agnieszki Kozłowskiej-Rajewicz, pełnomocnika rządu ds. równego traktowania, prośbę o zainteresowanie się sprawą dyskryminacji religijnej w szkole. Wysłałam maila (z zachowaniem wytycznych na stronie internetowej urzędu) zaraz po edycji programu telewizyjnego, w którym Pani Agnieszka zastanawiała się czy zdanie w elementarzu "Ala ma kota." jest krzywdzące dla kogokolwiek Czy utrwala stereotypy? Być może tak.  Jednak próbowałam przekonać Panią, że jest o wiele poważniejszy problem. Niestety, do tej pory czekam na odpowiedź. Uważam, że pełnomocnik ds. równego traktowania mógłby wiele zdziałać w tym zakresie. Choćby szkolenia dla dyrekcji szkół, wdrożenia programów zapobiegających zjawiskom dyskryminacji religijnej, no i koniecznie kontrole i wyciąganie konsekwencji dyscyplinarnych.

Drodzy Rodzice, Dziadkowie, Opiekunowie, Przyjaciele, których problem dyskryminacji religijnej w szkole lub w przedszkolu dotyka lub bulwersuje. Jeśli jesteście świadkami krzywdzenia dzieci z powodów religijnych nie pozostawiajcie spraw własnemu biegowi. Jest nas więcej. Musimy o tym krzyczeć głośno i wspierać się nawzajem. Nie mamy możliwości wyboru szkoły świeckiej (bez krzyży w każdej sali i religii w planie lekcji), choć katolicy mogą wybierać szkoły katolickie - bezpłatne. Musimy walczyć o to, co nam zostało. Uruchamiam adres mailowy, pod którym można przesyłać swoje doświadczenia. Obiecuję, że wysłucham każdego i będę wspierać jak umiem, pomogę zredagować pismo do właściwej instytucji, poinformuję o przysługujących prawach a także doradzę jak chronić własne dziecko przed stresem. Możemy liczyć na wsparcie instytucji.
Czekam na listy:
jagustysia@wp.pl lub
stop-dyskryminacji@wp.pl

Jednocześnie proszę (anonimowo) o nadsyłanie informacji o placówkach szkolnych i przedszkolnych w całej Polsce, w których zaobserwowano ewidentne naruszenia zasady równego traktowania, gdzie Państwa zdaniem, potrzebne byłyby interwencje. Proszę o uzasadnienie swojego wyboru. Proszę w mailu zaznaczyć "czarna lista szkół i przedszkoli" Powstanie w ten sposób lista szkół i przedszkoli najbardziej sklerykalizowanych. Tylko w ten sposób rodzice będą mogli świadomie wybrać szkołę/ przedszkole dla swojej pociechy.

Justyna